Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jednych ludzi darzymy większą sympatią, a innych mniejszą ? Co sprawia, że jesteśmy pozytywnie odbierani przez otoczenie? Czy są jakieś sekretne zasady, które pozwolą nam być bardziej lubianymi przez grupę? O tym dzisiaj.

Czym jest tzw. atrakcyjność interpersonalna?

Atrakcyjność interpersonalna to pozytywna postawa wobec drugiej osoby. Jak wiadomo nie od dziś, istnieje ogromna ilość czynników sprawiających, że lubimy właśnie tę osobę. Dziś opowiem Wam o czterech wyznacznikach, które wyróżnili psychologowie.

atrakcyjności

1. Częstość kontaktów.

Im częściej mamy styczność z jakimś bodźcem tym większe prawdopodobieństwo, że go polubimy. W książce pt.  Psychologia społeczna1 jest opisane badanie przedstawiające tę zależność.

 Badacze testowali tę hipotezę, umieszczając w dużej grupie studenckiej swoje współpracowniczki ( Moreland, Beach, 1992). Kobiety te nie nawiązywały interakcji z wykładowcą ani z innymi studentami, po prostu wchodziły do sali i spokojnie zajmowały miejsce w pierwszym rzędzie, gdzie każdy mógł je zauważyć. W poszczególnych grupach pojawiały się z różną częstotliwością – najwięcej piętnaście razy, a w warunkach kontrolowanych ani razu. Pod koniec semestru pokazywano studentom zdjęcia tych kobiet, które mieli ocenić według kilku kryteriów sympatyczności i atrakcyjności. (…) Czysta ekspozycja miała wyraźny wpływ na to, w jakim stopniu studenci polubili współpracowniczki eksperymentatorów. Nawet gdy nie dochodziło do żadnych interakcji, lubili je bardziej, im częściej widywali je na zajęciach”

Badanie to pokazuje jak duży wpływ na sympatie ma sam fakt spotykania drugiej osoby. Im częściej kogoś spotykamy tym większa szansa, że go polubimy. Aczkolwiek czynnik ten nie jest regułą. Jeśli ktoś nie zachowuje się wobec nas w porządku, nie stara się polepszyć relacji , to raczej wątpliwe że go polubimy. Zaś z drugiej strony, jeśli na początku mamy z kimś neutralne stosunki, sam fakt częstego spotykania sprawi, że będziemy tę osobę odbierać pozytywniej.

2. Podobieństwo

Często zdarza się tak, iż pomimo nieustannego spotykania drugiej osoby, nie jesteśmy w stanie się z nią zaprzyjaźnić. Do tego potrzebny jest bodziec, jest nim podobieństwo. Lubimy ludzi podobnych do nas – mających podobne cechy osobowości, system wartości oraz zainteresowania. Bardzo cenimy swoje poglądy oraz opinie na różne tematy – uważamy je za słuszne. Jeśli spotkamy osobę, która podobnie myśli jak my oraz ma takie same zainteresowania, będzie ona uznawana przez nas za interesującego człowieka , ponieważ podobnie postrzega rzeczywistość i interesuje się wartościowymi rzeczami. Taka osoba potwierdza słuszność naszych poglądów.

atrakcyjności

Liczne badania wykazały, że ludzie dobierają się w pary nie na podstawie przeciwieństw, a na zasadzie podobieństw. Na przykład, gdybyśmy o drugiej osobie wiedzieli jedynie jakie ma poglądy i byłyby one podobne do naszych, to istnieje duża szansa, że na wstępie obdarzylibyśmy ją sympatią.

3. Bycie lubianym

Miło nam kiedy jesteśmy lubiani. Często jesteśmy w stanie obdarzyć kogoś sympatią tylko dlatego, że dana osoba nas lubi. Jest dla nas miła, uśmiecha się do nas, prawi nam komplementy. Duża szansa, że odwdzięczymy się jej tym samym i polubimy ją. Jeśli zaś z kimś mamy neutralne relacje i dowiemy się, że dana osoba za nami nie przepada to my również zaczynamy ją traktować z dystansem.

W książce pt. Psychologia społeczna opisane jest badanie tłumaczące tę zależność. Studenci zostali losowo dobrani w pary. Niektórym z nich przekazano informacje, że są pozytywnie odbierani przez swoich partnerów, innym zaś zasugerowano, że partner za nimi nie przepada. W efekcie badania okazało się, że studenci, którzy byli przekonani, że są lubiani przez partnera, wykazywali większą sympatię niż ci którzy myśleli, że partner ich nie lubi.

Psychologowie społeczni zauważyli również, że u osób z niską samooceną ten czynnik działa odwrotnie. Taka osoba woli spotykać się z ludźmi, o których wie, że za nią nie przepadają niż za tymi, które darzą ją sympatią.

4. Atrakcyjność fizyczna

Podczas poznawania drugiej osoby ma ona spore znaczenie. Nie sam wygląd, lecz bardziej pierwsze wrażenie. Czasami wystarczy 30 sekund by wyrobić sobie zdanie o drugiej osobie. Temat pierwszego wrażenia poruszałam tu:  Pierwsze wrażenie

atrakcyjności

Często też na podstawie wyglądu przypisujemy inne cechy danej osobie. Ten efekt nazywa się holo/ efekt aureoli. Według Wikipedii jest to:

„ w psychologii- tendencja do automatycznego, pozytywnego lub negatywnego przypisywania cech osobowościowych na podstawie pozytywnego lub negatywnego wrażenia. Innymi słowy „aureola” może być pozytywna lub negatywna.”

Na podstawie jednej cechy tworzymy wyobrażenie innych cech z nią powiązanych. Na przykład: jeśli ktoś jest punktualny to zakładamy że jest również sumienny, odpowiedzialny, uczciwy itd. Gdy widzimy kogoś ubranego w dres odbieramy go jako osobę charakteryzującą się gwałtownym zachowaniem, brutalnością, brakiem kultury osobistej. Na początkowych etapach znajomości w relacjach damsko-męskich atrakcyjność fizyczna odgrywa istotną rolę. Im bardziej atrakcyjna osoba, tym więcej pozytywnych cech jesteśmy jej w stanie przypisać (efekt aureoli). Z czasem, po lepszym poznaniu następuje weryfikacja tych cech.

Jak wykorzystać tę wiedzę?

Powyższe czynniki w ogólny sposób pokazują dlaczego jedne osoby możemy darzyć większą sympatią, a inne mniejszą, bądź żadną. Sam proces „lubienia” kogoś jest dużo bardziej rozbudowany i nie sposób opisać go w czterech zdaniach. Każda relacja jest inna i trzeba do niej podchodzić indywidualnie, aczkolwiek czasem warto zdawać sobie sprawę z mechanizmów, które zachodzą w naszym życiu.

A Wy, słyszeliście kiedyś o tych wyznacznikach atrakcyjności? Jak myślicie, czy można się nimi sugerować? A może jest to zwykła ściema?

Trzymajcie się! 🙂

1 Elliot Aronson, Robin M. Akert, Timothy D. Wilson: Psychologia społeczna

  • Guesswhatpl

    Stara dobra psychologia społeczna 🙂 Książkę Aronsona i oczywiście Cialdiniego znamy na pamięć. Niemniej jednak, tacy już jesteśmy, może inaczej – tak zaprogramowani. Atrakcyjność interpersonalna w większości dominuje w naszych relacjach społecznych, może czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale tak właśnie jest. Warto jednak w tym wszystkim zachować umiar i zdrowy rozsądek.

  • Jak zwykle motywujące i w punkt 🙂

  • „Efekt aureoli” zawsze mnie fascynował. Jest tak… codzienny, tak powtarzający się w naszym życiu – i niezależnie od tego, czy wiemy o jego istnieniu, czy nie, zachowujemy się identycznie.
    Zaciekawiłaś mnie tym, że osoby o niższej samoocenie bardziej lgną do tych, przez których nie są lubiani – nigdy nie natknęłam się na badania, które by o tym świadczyły. Zaraz biorę się za szukanie w źródłach – to może być naprawdę ciekawe 🙂

    • Informacje o tym znalazłam w podręczniku do psychologii społecznej Aronsona 🙂 bardziej się w to nie wgłębiałam

      • A ja się w wolnej chwili skuszę 🙂 Dawno nie miałam żadnych psychologicznych podręczników w rękach, więc tym chętniej 😉 Dzięki za ten artykuł!

    • nieprzyzwoitka

      Zauważyłam tendencję, o której piszesz – że osoby o niskiej samoocenie lgną do tych, przez których nie są lubiani. Wydaje mi się, że takie osoby po prostu nie wierzą w to, że można ich lubić tak po prostu, za nic, za to że są. Chcą zasłużyć na sympatię, mają wrażenie, że muszą wykonać jakąś pracę aby być lubianymi. Stąd, podświadomie katują się emocjonalnie próbując udowodnić innym, że są warte przyjaźni. I takie przyjaźnie „zdobyte” sporym wysiłkiem są dla nich cenniejsze, niż te, które „łatwo przyszły”. Ponieważ nie wierzą w siebie, nie wierzą też w słuszność swoich wyborów, również dotyczących dobierania sobie przyjaciół. Ale to tylko moja obserwacja 🙂

      • Zauważyłam, że są typy ludzi, którzy wybitnie walczą o Twoje względy, nawet jeśli w bardzo jasny sposób dajesz im do zrozumienia, że z tej przyjaźni nic nie będzie. Niemniej nigdy nie wiązałam tego z niską samooceną. Rozumiem proces, o którym piszesz, całkowicie mogę się z nim zgodzić, ale przykłady, które biorę pod uwagę, nie wykazywały cech osób o obniżonej samoocenie. Z drugiej strony: nie można mierzyć wszystkich jedną miarą, na co też staram się brać poprawkę 😉 Niemniej zaciekawiła mnie ta zależność, przestudiuję ją dokładniej 🙂

      • Ja to też zaobserwowałam w relacjach damsko męskich. Niska samoocena powoduje, że interesujemy się osobą u której ” nie mamy szans”, idealizujemy tego kogoś. A jak już ktoś nami się zainteresuje to myślimy sobie ” to nie możliwe, że ktoś mógł się mną zainteresować” i zazwyczaj nie odwzajemniamy sympatii. Nie wiem czy to wynika tylko z niskiej samooceny czy z czegoś jeszcze, aż tak tego nie zgłębiałam. 🙂

  • Moim zdaniem duzo w tym racji, szczegolnie zaciekawil mnie pierwszy punkt, mysle, ze mozna to tez odniesc do marketingu i reklamy, im czesciej widzimy np jakies logo tym czesciej siegamy po produkty z nim.

  • Efekt aureoli jest okropny, chociaż czasami łapię się na tym myśleniu. Staram się całkowicie tego oduczyć i w ogóle nie sugerować się wyglądem.

    • No niestety. W dzisiejszym świecie media bardzo chcą ukierunkowywać nas na takie myślenie. Na plakatach, w teledyskach widzimy pięknie umalowane i wyretuszowane modelki. Ludzi „przeciętnych” się nie pokazuje. Albo jeszcze inny przykład – bajki Disneya. Tam zazwyczaj utożsamiało się ładny wygląd z dobrymi cechami charakteru. Zła czarownica zawsze była brzydsza od tej dobrej bohaterki 😉 Także już od dzieciństwa jesteśmy uczeni takiego myślenia. To przykre, bo nie szata zdobi człowieka.

  • Czytałam tę książkę na studiach, więc zagadnienie jest mi dobrze znane. Acz z punktem pierwszym się nie zgadzam – współpracowników niektórych widuję aż nazbyt często i mam na nich alergię 😉 Działają na mnie jak płachta na byka 😉

    • Ja mam z kolei odwrotnie – im częściej kogoś widuje tym pozytywniej go odbieram. No chyba, że ktoś jest naprawdę denerwujący i ani trochę nie stara się polepszyć relacji to wtedy mam tak samo jak Ty napisałaś. 🙂

  • Książka, książką a w życiu jak w życiu. Pewne schematy działają, – to pewnik. Jednak warto zdobywać wiedzę aby móc świadomie (bardziej świadomie) dokonywać wyborów nie dając się porwać schematom. Ta książka wpisuje się w ten tok rozumowania. Do przeczytania, – jeśli jej ktoś nie przeczytał.

  • Pingback: Czy warto przejmować się opinią innych? - Niebanalne Życie()

  • ciekawe z tym spotykaniem i preferencjami osób o niskim poczuciu wartości 0- zaskoczyło mnie