Opowiem Wam pewną historię…

Matylda powoli szykowała się do podjęcia pierwszej w życiu pracy. Była świeżo po maturze, więc miała sporo wolnego czasu. Brak grosza przy duszy, motywował ją do szukania zajęcia, które pozwoli zarobić jej pierwsze pieniądze. Złożyła CV w kilka miejsc, lecz w rezultacie zdecydowała się na pracę w małej gastronomii. 

Już pierwszego dnia jej wyobrażenia, zetknęły się z rzeczywistością. Okazało się, że praca nie jest tak prosta jak wcześniej myślała. Kilka razy pomyliła się. Podała danie nie do tego stolika co trzeba, a także zrobiła sałatkę Cezar z nie tych składników, co powinna. Wprawdzie przełożeni wykazywali się ogromną cierpliwością do niej, to jednak Matylda czuła się ogromnie rozczarowana samą sobą. Mimo tego, że dała z siebie wszystko, to popełniła sporo błędów. Chciała być najlepsza od samego początku, a jednak tak nie było.

Gdy wróciła do domu, dużo myślała na temat pracy. Z góry założyła, że skoro pierwszego dnia nie poszło jej najlepiej, to po prostu nie nadaje się do bycia kelnerką i pomocą kuchenną. W rezultacie postanowiła nie przychodzić na 2 dzień do pracy, co było równoznaczne ze zwolnieniem.

Historia brzmi znajomo? Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często łapię się na tym, że jestem perfekcjonistką. Wszystko chciałabym robić idealnie, lecz gdy popełnię jakiś błąd, to czuje się ogromnie rozczarowana.

Zauważyłam, że sporo osób potrafi być bardziej życzliwych dla innych niż dla samego siebie. Usprawiedliwiamy ludzi wokół, no przecież każdy może popełnić błąd, więc należy się jakaś wyrozumiałość z naszej strony. Inni mają prawo, a my nie! Zamiast wykazać się cierpliwością i łagodnością do swojej osoby, to bardzo często wolimy katować się i karcić za poniesione porażki.

Nieraz wydaje się nam, że każde potknięcie i pomyłka będą zauważone przez otoczenie. Jeśli na przykład, wylaliśmy na siebie kawę, jesteśmy wręcz przekonani, że wszyscy będą na nas krzywo patrzeć i będziemy obiektem plotek. Niektórzy ludzie, z którymi rozmawiałam wpadają w jeszcze większą obsesję. Tak bardzo im się wydaje, że są w centrum uwagi, że nawet zwykłe przebicie się przez tłum ludzi jest dla nich wyzwaniem. Przecież jeśli np. potkną się w centrum galerii handlowej, to wszyscy będą się z nich śmiać i będą z tego powodu gorsi.

popełnianie błędów

Każdy z nas jest w pewnym stopniu egocentrykiem. Większość ludzi zazwyczaj lubi najbardziej samego siebie. To o sobie myślimy najwięcej. To dla siebie chcielibyśmy jak najlepiej. To nasze problemy są najważniejsze i nasze wpadki najbardziej widoczne. Przez takie podejście wydaje nam się, że dla innych osób również jesteśmy pępkiem świata. Prawda jest taka, że nasze życie to nie scena, nie jesteśmy pod ciągłą obserwacją paparazzi ani głównym tematem do rozmów innych ludzi. Skoro nie jesteśmy (większość ;)) gwiazdami estrady, to po co być dla siebie tak surowym i katować się za każde niepowodzenie?

Skąd pojawia się strach przed popełnieniem błędów?

Z moich obserwacji wynika, że obawy przed popełnianiem błędów mają dwa źródła.

 1. Szkoła

Już od wczesnego dzieciństwa jesteśmy uczeni by dążyć do perfekcji. Nieustannie jesteśmy oceniani i każdy błąd niesie swoje negatywne konsekwencje (oceny). To sprawia, że boimy się ponosić ryzyko, aby nie zrobić czegoś niewłaściwie. Temat edukacji, szerzej opisałam TU.

 2. Wychowanie

Dzieciństwo ma ogromny wpływ na życie człowieka w przyszłości. Schematy, których dziecko nauczyło się w młodości, będą ukazywały się w późniejszych latach. Niektórzy rodzice nie pozwalają podejmować mu nawet najprostszych decyzji. Zazwyczaj wynika to z troski i z miłości. Chcą ustrzec je przed błędami. W pewien sposób próbują chronić je przed całym światem. Niestety takie postępowanie ma również negatywne skutki. Człowiek, który nie podejmował w dzieciństwie żadnych decyzji, będzie miał problem z braniem odpowiedzialności za swoje zachowanie i każda pomyłka będzie dla niego katastrofą.  

Ucz się na błędach!

Ponoszenie porażek nie jest na pewno niczym przyjemnym. Każdy marzy o tym aby to czego się podejmie, przebiegało bez żadnych komplikacji. Niestety w większości przypadków, osiąganie sukcesu wiąże z wieloma niepowodzeniami.

Kiedyś słyszałam bardzo mądre zdanie:

Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi.

Tak więc:

  • nie nauczymy się jeździć na łyżwach, jeśli nie zaliczymy kilku upadków
  • nie nauczymy się dobrze języka obcego, jeśli nie będziemy próbować rozmawiać w nim, nawet jeśli wiąże się to z popełnianiem błędów gramatycznych
  • nie nauczymy się gotować, bez drobnych wpadek kulinarnych.

popełnianie błędów

Aby nie ponosić porażek, musielibyśmy nic nie robić.  Każde działanie wiąże się z pewnym ryzykiem. Możemy zrobić coś najlepiej jak tylko potrafimy, możemy dać z siebie wszystko, a i tak nie mamy gwarancji, że nam się powiedzie.

Jedną z ważniejszych lekcji, której się nauczyłam, to bycie wyrozumiałą względem samej siebie. Nieustanna krytyka powoduje stres, spadek pewności siebie. Warto jest spojrzeć na pomyłki z innej perspektywy. Zamiast uznawać je za coś złego, lepiej jest pomyśleć o nich jak o cennej życiowej lekcji.

Zadaj sobie pytania…

  • Czy jesteś bardziej wyrozumiały/a dla innych niż dla siebie?
  • Jak się czujesz kiedy coś Ci się nie powiedzie?
  • Jak wyglądałoby Twoje życie gdybyś był/a bardziej życzliwy/a dla siebie?

A według Was, popełnianie błędów jest czymś złym? Jesteście bardziej wyrozumiali dla innych czy dla siebie?