Święta szybko minęły, powoli szykujemy się do długo wyczekiwanego sylwestra. W końcu zależy nam na tym, aby jak najlepiej pożegnać ten stary rok. Snujemy plany, mając nadzieję, że zmiana daty będzie magiczną liczbą, która przyczyni się do większego dobrobytu w naszym życiu. Myślimy sobie, że teraz będzie już tylko lepiej.

Przecież w nowym roku na pewno:

  • będziemy mieć większą motywację do działania,
  • będziemy więcej uczyć się na studiach,
  • będziemy więcej czasu spędzać z rodziną, 
  • będziemy intensywniej ćwiczyć na siłowni

To wszystko brzmi naprawdę pięknie, jeśli zrealizowalibyśmy wszystkie wyżej wymienione cele albo chociaż jeden z nich. Niestety jak to w życiu bywa, nie jest to takie łatwe.

Eksperyment na siłowni

W tamtym roku często chodziłam na siłownie. Pamiętam jak 2 dni przed sylwestrem, poszłam trochę poćwiczyć. Ludzi jak to zwykle w tym czasie, nie było za wielu dzięki czemu miałam dużą ilość sprzętów do wyboru.

Na tę samą siłownię wybrałam się tydzień po sylwestrze. Pierwszy raz zdarzyło mi się stać w kolejce przed wejściem, ponieważ były tłumy osób czekających do kas. Gdy już udało mi się wejść na salę, to miałam problem z dostępem do sprzętu, bo większość była zajęta.

postanowienia noworoczne

Dwa miesiące później ilość osób ćwiczących na tej samej siłowni znacznie zmalała.

Jaki z tego wniosek?

Bardzo często nie dotrzymujemy postanowień noworocznych. Tak po prostu. Różne mogą być tego przyczyny. Między innymi źle sprecyzowane cele (jeśli chcesz dowiedzieć się jak właściwie sformułować cel, to zerknij TU), zbyt duża ich ilość lub opowiadanie wszystkim wokół o swoich postanowieniach.

Wbrew pozorom mówienie o swoich planach niekoniecznie sprzyja ich realizacji. Dzieje się tak dlatego, że jesteśmy podekscytowani samym pomysłem. Jeśli podzielimy się nim z kimś innym, zaczynamy odczuwać radość, satysfakcję (ponieważ kiedyś w przyszłości osiągniemy ten fantastyczny cel) i aprobatę. Nasz umysł zakoduje to tak, jakbyśmy już zrealizowali dany pomysł (pojawiają się uczucia), co przyczyni się do zmniejszenia naszej motywacji.

Są także zwolennicy drugiej strony medalu, którzy twierdzą, że opowiedzenie innym o swoich planach będzie nas bardziej motywować do działania. Argumentują to tym, że jeśli komuś o czymś powiemy, to będziemy starali się tego dotrzymać, aby nie wyjść głupio przed daną osobą (reguła konsekwencji). Jeśli chodzi o mnie, to obecnie bliższa mi jest pierwsza teoria.

To tak w skrócie, jeśli jesteście ciekawi mechanizmów obu tych działań, to dajcie znać w komentarzu, a na pewno rozszerzę temat w innym wpisie.

Dlaczego nie robię listy postanowień noworocznych?

Uważam, że 1 stycznia/ Nowy Rok to data jak każda inna. Codziennie znajdzie się dobry moment na zmiany, niekoniecznie musi być to czas, w którym robią to wszyscy inni. Bardzo łatwo jest odkładać robienie czegoś na później, zamiast od razu zrobić pierwszy krok.

Ile razy powtarzałam sobie:

  • jutro zacznę się uczyć
  • od poniedziałku nie jem słodyczy
  • od nowego roku zaczynam ćwiczyć na siłowni

To nie tak działa. Idealny moment rzadko kiedy nadchodzi. Sztuką jest mieć tyle motywacji, aby po ustaleniu celu, zacząć realizować go nie jutro, nie za rok, nie w przyszłym stuleciu, a OD RAZU. Niezależnie od tego, czy mamy wieczór, niedzielę lub ostatni tydzień grudnia.;) Wystarczy zrobić jeden mały kroczek do przodu, a będzie dużo łatwiej zrobić kolejne.

postanowienia noworoczne

Ja jak już pewnie domyślacie się, nie tworzę listy postanowień noworocznych. Mam kilka celów, które stale realizuje z lepszym bądź gorszym skutkiem. Nad ostatnim zaczęłam pracować w połowie grudnia. Uważam, że planowanie na bieżąco jest dużo lepsze niż robienie tego raz do roku. Możemy dzięki temu lepiej zweryfikować nasze działania, poprawić, dostosować do obecnej sytuacji, analizować postępy, a także stale zmieniać swoje życie.

A Wy, tworzycie postanowienia noworoczne czy wolicie planować na bieżąco?

Trzymajcie się!

  • Ana

    Tworzymy, nawet publikujemy 😉 Mnie to motywuje, ale wiadomo, że potem różnie to bywa – coś osiągniemy, ale niektórych planów nie zrealizujemy z lenistwa, inne nam nieco pokrzyżuje życie, praca, rodzina. Słowem… życie 🙂

  • Tom

    W tym roku również chciałem zrobić taką listę, ale sobie daruje bo i tak nie wyjdzie 🙂

  • Karolina Tuchalska-Siermińska

    Nowy Rok i ta magiczna granica to symbol. W gruncie rzeczy nie ma znaczenia czy postawimy sobie cel 1 stycznia czy 20 marca. Prawda jest taka, że cel spisany jest niemal jak umowa, bardziej motywuje do zrealizowania. Koniec końców wszystko zależy od naszej motywacji.