Witajcie!

Od kilku dni mieszkam w przecudownym mieście Porto, w Portugalii. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, ponieważ przygotowania do wyjazdu trwały długo i nie zawsze było łatwo. Przez najbliższe pół roku będę studiowała na Politechnice w Porto w ramach programu Erasmus +. W kolejnym wpisie powiem czym dokładnie jest ten program, jak można wziąć w nim udział, a także co skłoniło mnie do wyjazdu właśnie tutaj. Dzisiaj w skrócie opowiem o swoich wrażeniach  z pierwszych dni pobytu w Portugalii. Zatem zaczynamy!

Pogoda

Pamiętam dzień wylotu do Portugalii. Tego dnia było bardzo, bardzo zimno, a na dodatek padał śnieg. Typowa polska zima 🙂 Po wylądowaniu późnym wieczorem w Porto byłam mile zaskoczona. Nie mogłam się nadziwić, że jest taka ciepła noc.

W Portugalii występują niskie dobowe amplitudy temperatur. Na przykład w nocy jest  12 stopni, zaś w dzień około 15. Wydaje się, że jak na noce to dość wysoka temperatura i tak jest, ale…

W portugalskich mieszkaniach nie ma centralnego ogrzewania!

Pierwszej nocy było bardzo, ale to bardzo zimno. Przez chwile nawet zastanawiałam się, czy aby na pewno jestem na południu Europy. Owszem czytałam wcześniej, że noce w Portugalii/ Hiszpanii są chłodne, ale myślałam sobie „eee tam, jak na południu może być zimno, to na pewno jakaś ściema”. To nie ściema 🙂 Jeśli planujecie wyjazd w miesiącach zimowych, polecam wziąć dużo ciepłych ubrań.

Deszcz

W Portugalii wprawdzie zimą śnieg nie pada i nie ma ujemnych temperatur, lecz w miesiącach zimowych bardzo często pada deszcz. Jestem tutaj już tydzień, z czego przez 4 dni padał deszcz. I gdzie to słońce? Na szczęście dziś jest już lepiej i  jak podają portale pogodowe ma być już tylko coraz ładniej.

porto

Miasto i komunikacja miejska

Porto zrobiło na mnie spore wrażenie. Nie jest to duże miasto (41,66 km²), ale za to bardzo przyjazne dla turystów. W centrum znajduje się wiele starych budynków, wąskich uliczek, które tworzą niesamowity klimat. Jeszcze nie zdążyłam zbyt dużo pozwiedzać, ale wszystko przede mną!

Porto

Komunikacja miejska to jedna wielka zagadka. W moim rodzinnym mieście są zwyczajne bilety miesięczne, tygodniowe, 24- godzinne, ulgowe, normalne, na linie zwykłe i pośpieszne. Tutaj jest to trochę bardziej skomplikowane. Porto dzieli się na kilka stref. Kupując miesięczny bilet kupujemy go na określone strefy. Musimy wiedzieć w jakiej strefie mieszkamy, w jakiej mamy uczelnię, w jakiej jest centrum i gdzie chcemy dojeżdżać.  Bardzo często zdarza się tak, że autobusy przejeżdżają z jednej strefy do drugiej, co łatwo jest przeoczyć. Czasem nawet nie zauważymy kiedy znajdziemy się w strefie, w której nasz miesięczny bilet nie obowiązuje.

Jednorazowe bilety autobusowe kosztują ok 2 euro.

Ludzie

Pierwsze co rzuca się w oczy, to przyjazne nastawienie Portugalczyków do innych ludzi. Są bardzo uprzejmi i pomocni. Któregoś  dnia zgubiłam się i nie wiedziałam jak mam dostać się w zaplanowane miejsce (bardzo często aplikacja pokazuje inny rozkład niż ten na przystanku 😉 ) Poprosiłam o pomoc pewną Portugalkę, a ona podeszła do kierowcy by wskazał mi przystanek, na którym mam wysiąść z autobusu. Parę razy upewniała się, czy na pewno wiem gdzie mam jechać. Kiedy wysiadłam, jeszcze kilka osób, które jechały ze mną autobusem pytały mnie czy nie potrzebuję jeszcze  jakiejś pomocy w dotarciu do celu. To było bardzo miłe z ich strony. To tylko jedna z takich sytuacji, a miałam ich kilka .

Tryb życia

To sposób funkcjonowania, do którego nie mogę się na razie przyzwyczaić. W Polsce spotkania (ze znajomymi) zazwyczaj zaczynają się między 18-20, a kończą o 23 lub o północy. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ludzie wychodzą z domu około 1 w nocy, a wracają nad ranem. Kiedy ja wracam do domu około 23, to jest to naprawdę bardzo wcześnie. 

Mój zegar biologiczny jeszcze się nie przestawił. Nawet jeśli pójdę spać np. o 2 w nocy , to i tak budzę się po 8, podczas gdy współlokatorzy potrafią spać do 12.

Inną kwestią jest to, że panuje tutaj naprawdę duży slow life. Do niego już zdążyłam się przyzwyczaić i bardzo dobrze mi z tym. 😉

porto

To takie moje pierwsze spostrzeżenia z pobytu w Porto. Cieszę się, że będę mogła spędzić tu więcej czasu. Kolejny wpis już niebawem, na temat samego programu Erasmus+.

Byliście kiedyś w Portugalii, albo planujecie pojechać? Co Was najbardziej zaskoczyło?

Trzymajcie się!